'Gentle'
Journal Entry: Sat Apr 26, 2008, 3:31 AM
Bez sensu jest takie przesiadywanie w domu przez cały weekend i codziennie po szkole, ale gdy tylko wychodzę na spacer, na miasto czy gdziekolwiek z kimkolwiek... nie wiem, ale czuję się wtedy tak, jakbym zmarnowała, straciła ten czas na zwykłe głupoty i błahostki. Wszystko leci i płynie, a ja nawet nie wiem kiedy, ciągle odliczam godziny do wolnych dni, do wycieczek, wakacji i innych. A kiedy owe nadchodzą, nie wiem co mam ze sobą zrobić, gdzie się podziać. Ciągle to samo, to jest naprawdę bardzo, bardzo nudne.
Żeby poprawić sobie humor czytam 120 raz moją ulubioną książkę, mianowicie 'Łagodną' Fiodora Dostojewskiego. I tutaj chyba też umieszczę fragment...
"1. Kim byłem ja i kim była ona.
...O, dopóki ona tu jest - wszystko jeszcze dobrze: podchodzę i coraz spoglądam, a wyniosą ją jutro - jakże ja tu zostanę sam? Teraz leży w saloniku, na stole, zestawiono dwa stoliki do kart, a trumna będzie jutro, biała, wybita białym atłasem, a zresztą ja nie o tym... Wciąż chodzę i chodzę, żeby to sobie wytłumaczyć. Oto już tak od sześciu godzin chodzę, usiłując sobie wytłumaczyć i wciąż nie mogę skupić myśli. Rzecz w tym, że chodzę, chodzę, chodzę... To było tak: po prostu opowiem po kolei. (Porządek!) Panowie, wcale nie jestem literatem, i wy to widzicie, ale niech tam, opowiem tak, jak sam rozumiem. Stąd właśnie całe moje przerażenie, że wszystko rozumiem!
Otóż, jeżeli chcecie wiedzieć, to znaczy, jeśli zacząć od samego początku - po prostu przychodziła do mnie zastawiać różne rzeczy, aby opłacać ogłoszenia w "Głosie": że tak a tak, guwernantka gotowa na wyjazd i na przychodzenie na lekcje do domów itd. itd. To było na samym początku i naturalnie nie odróżniałem jej od innych: przychodzi tak jak wszyscy i tak dalej. A później to zacząłem ją odróżniać. Była taka szczuplutka, blondyneczka, średniego wzrostu, w mojej obecności zawsze jakaś niezręczna, jakby skrepowana (myślę, że taka sama była wobec każdego, a ja, ma się rozumieć, byłem dla niej taki sam, jak ten czy ów, to znaczy, jeżeli mówimy nie o właścicielu lombardu, lecz o człowieku). Gdy tylko otrzymywała pieniądze natychmiast w tył zwrot i znikała. I zawsze w milczeniu. Inni tak się sprzeczają, molestują, targują się, żeby więcej dostać; ta - nie: ile dadzą... Mam wrażenie... wciąż się gubię... Aha, przede wszystkim zaciekawiły mnie jej rzeczy: srebrne pozłacane kolczyki, mizerny medalionik - przedmioty groszowej wartości. Sama to wiedziała, ale patrząc na nią widziałem, że to dla niej drogocenność. (...)"
- Mood:
Worried - Listening to: The Beatles - Lady Madonna
- Reading: F. Dostojewski - Lagodna
- Watching: nothing
- Playing: nothing
- Eating: nothing
- Drinking: tea
Devious Comments
--
Wszyscy artyści są tacy sami.
--
Solitude: a sweet absence of looks.
*let-it-di
--
MAMA FAJA:
Przetrawiając mistyfikacje dawno już prztrwawione,intelektualiści dadzą nam wreszcie święty spokój.
GŁOSY TŁUMU:
Niech żyje Mama Faja!
--
Hemen orada olacağım!
--
[link]
--
Hemen orada olacağım!
--
--
--
Life beckons....choose wisely
--
Previous Page1234 Next Page